Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdy dziecko jest chore. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdy dziecko jest chore. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 września 2017

Bystre oczko

"Bystre oczko" było naszą ulubioną grą, gdy córka miała 4-5 lat. Było jedną z tych nielicznych gier, przy których dorosły się nie nudzi, ale też nie musi specjalnie "oszukiwać", by za każdym razem nie wygrać. Bo tutaj szanse ma każdy. Liczy się spostrzegawczość i refleks. 

I choć zasady są niezmienne, to każda rozgrywka jest inna, a zawartość pudełka pozwala na kilka różnych opcji (niektóre zostały zasugerowane przez producenta, inne wymyśliliśmy sami).

Do gry wróciłam z dwóch powodów - syn (3 lata) już do niej dorósł, więc wzbogacamy katalog gier, ale ta zabawa pomaga też córce, u której leczymy tzw. leniwe oko. Ponadto, tak jak wspomniałam, zawartość pudełka można wykorzystać na tak wiele sposobów!

Gra dla dzieci "Bystre Oczko "
Bystre oczko - obrazki
W naszej wersji "Bystrego oczka" (gra polskiego producenta, firmy Adamigo, koszt 35-40 zł; i to nie jest artykuł sponsorowany - naprawdę lubimy i polecamy tę grę) znajduje się ponad dwieście kartoników. Na każdym kartoniku znajduje się rysunek - np. żyrafa, ogórek, telefon, delfin, żaba, kubek, ul, kot, choinka, itd. Z drugiej strony jest nazwa tegoż rysunku. W pudełku znajdziemy też 4 plansze, które złożone w jedną całość umożliwiają grę w klasyczne "bystre oczko", lub - jeśli każdemu graczowi rozdamy jedną planszę - pozwalają na grę w bingo.
Bingo akurat u nas nigdy nie chwyciło. Obrazków w pudełku jest dużo, a na planszach do bingo jest ich zdecydowanie mniej, w związku z czym losowanie dziesiątego obrazka, którego nikt nie ma na planszy, jest po prostu nudne. Ale uwaga! To jedyny zarzut, jaki mam do tej gry.
Bo klasyczne bystre oczko jest super, no i te dodatkowe możliwości gry (ale o nich za chwilę).
Gra dla dzieci Bystre Oczko
Plansze "Bystrego oczka"




Klasyczne bystre oczko

polega na znalezieniu na połączonych 4 planszach, na których narysowano w przypadkowej kolejności wszystkie obrazki występujące w grze, tego jedynego obrazka, który właśnie wylosowaliśmy z pudełka. Czyli: losujemy obrazek, kładziemy na środku połączonych plansz i szukamy - kto pierwszy znajdzie identyczny obrazek. Zadanie wcale nie jest łatwe! Czasem znajduje się go niemal od razu, czasem trwa to pół minuty. Kto znajdzie obrazek - zabiera kartonik do siebie i losuje kolejny.Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej kartoników (możemy się umówić, że gramy tylko 10 min albo że losujemy maksymalnie 20 kartoników).

Zasady są tak proste, że załapie je już być może nawet 2-latek. U dzieci 2-3-4 letnich ta gra nie tylko ćwiczy spostrzegawczość, ale także wzbogaca słownictwo oraz uświadamia istnienie różnic i podobieństw (jeden ogórek to nie to samo, co trzy ogórki). Przejrzyste zasady, oparte jedynie na spostrzegawczości, sprzyjają równym szansom w grze. Co prawda dorosły zapewne zawsze będzie wygrywał z 3-latkiem, ale z 7-latkiem- już niekoniecznie.

No a co z tymi innymi zastosowaniami?


1. Rodzic wyszukuje obrazki z owocami, warzywami i innymi produktami do jedzenia. Zadaniem dziecka jest posegregować te obrazki: lubię i nie lubię (przy okazji można dziecku pokazać, jak wiele /lub niewiele/ rzeczy lubi jeść).

2. Rodzic wyszukuje obrazki z trzech kategorii, np. pojazdy, owoce, zwierzęta. Miesza obrazki, a potem prosi dziecko o przyporządkowanie obrazków do odpowiedniej grupy.
Starsze dzieci warto zapytać, np. co pływa (statek, żaglówka, ale też łabędź i kaczka), lata (ptak, ważka, samolot, latawiec) lub koli (oset, róża, jeż, igła).
Zabawa ta uczy dzieci mentalnego łączenia elementów w grupy, zespoły, wyszukiwania cech wspólnych i podobnych.

Gra dla dzieci Bystre oczko
"Czarna owca" odnaleziona. Można ją wymienić, na coś, co pasuje.
3. Mając wyszukane obrazki z danej grupy wybieramy np. 4 pojazdy i 1 owoc. Kładziemy obrazki przed dzieckiem i pytamy: Co tu nie pasuje? Zadaniem dziecka jest wskazanie obrazka-intruza. Dziecko może też wymienić intruza na pasujący obrazek, który musi znaleźć w pudełku.

4. Starsze dziecko może wyszukiwać obrazki, w których nazwie znajduje się określona litera, lub które mają określoną liczbę sylab (np. znajdź 5 obrazków, których nazwy są dwusylabowe).


Wasze dzieciaki na pewno znajdą także własne metody wykorzystania obrazków z gry "Bystre oczko". To co, jesteście ciekawi, kto u Was jest najbardziej spostrzegawczy?





czwartek, 23 lutego 2017

Eksperymenty chemiczne dla dzieci - tańczące kropelki

Dzieci uwielbiają łączyć ze sobą różne substancje, przelewać, dolewać i obserwować, co z tego wszystkiego powstanie. Kiedyś wystarczały nam wodne eksperymenty, ale teraz Córka - jako dumna pierwszoklasistka - ma już nieco inne potrzeby. Młodemu naukowcowi zaproponowałam więc zabawę, w której wykorzystaliśmy to, co można znaleźć w każdej kuchni: olej, ocet, wodę, sodę oczyszczoną i atrament (bo ja akurat w kuchni nie mam barwników spożywczych). Przyda się też pipeta lub strzykawka, ewentualnie słomka do napojów.

No i zabraliśmy się do dzieła :)

Eksperyment chemiczny - tańczące kropelki


Proste eksperymenty dla dzieci w kuchni
Eksperyment chemiczny - tańczące kropelki - to naprawdę łatwe

Przygotowanie doświadczenia:

1. Znajdź szklany wazon lub wysoką szklankę z przeźroczystego szkła. Do naczynia wsyp 3-4 łyżki sody oczyszczonej (tak by dno było przykryte na wysokość 5-7 mm).
2. Do naczynia ostrożnie wlej olej (po ściankach, delikatnie, tak by nie rozmącić sody, która jest na dnie).
3. Do małej filiżanki lub kieliszka wlej 2-3 łyżki octu i dodaj odrobinę barwnika. Atrament świetnie się sprawdza.
4. Następnie nabierz odrobinę zabarwionego octu i kropelkami wlewaj "z góry" do naczynia z olejem i sodą. Jeśli nie masz pipety, użyj słomki - wystarczy wsadzić jeden koniec do naczynia, a następnie zatkać otwór od góry palcem i "przenieść" płyn w rurce.

Co się stanie?

Po chwili zabarwione krople octu zaczną opadać. Gdy dotkną dna i spotkają się z zasadową sodą, zajdzie reakcja chemiczna, w wyniku której powstanie dwutlenek węgla. Pęcherzyki tego gazu "oblepią" kroplę octu i uniosą ją do góry. Tam dwutlenek węgla uleci do powietrza, a kropelka znów zacznie opadać.

Obserwowaliśmy kropelki przez kilkanaście minut. Można też dodawać krople octu zabarwionego na różne kolory - to dopiero jest frajda.

Miłego eksperymentowania!

wtorek, 24 stycznia 2017

Pan Kot

kot z rolki po papierze
Pan Kot z rolki po papierze
Siedzimy w domu. Młody ma zapalenie spojówek, więc został wykluczony z grona żłobkowiczów do czasu, aż pozbędzie się przypadłości. Krople i maści do oczu to nie jest to, co lubimy najbardziej. Ale czas umilił nam Pan Kot, którego stworzyliśmy wspólnie, zainspirowani zdjęciem na www.facebook.com/OtoKoto.dladzieci/.

Jak zrobić kota z rolki po papierze?


Do wykonania Pana Kota potrzebne będą:
- rolka po papierze toaletowym,
- kawałek tekturki lub sztywnego papieru (może być okładka z bloku rysunkowego),
- nożyczki, klej
- farby, pędzelek
- kawałek zwykłego papier, czarny pisak.

Młodsze dzieci nie mają szans, aby kota zrobić samodzielnie, ale i tak będą miały frajdę z malowania farbami, pokazywania, gdzie kot powinien mieć ogon, oczy, nos, itd.
Starsze dzieci - 6-7 latki - mogą potrzebować pomocy przy wykonaniu kociego tułowia - wycinanie w rolce po papierze toaletowym nie należy do najłatwiejszych (dobrze sprawdzają się małe nożyczki).

Jak zrobić Pana Kota?
Najpierw z rolki wycinamy dwa półkola, ale także kształt głowy, kociego ogona, mały owalny nosek oraz 3 dłuższe paseczki, cieniutkie na milimetr (kocie wąsy).

Rolkę malujemy farbami. Malujemy także głowę kota i ogon (najlepiej z obu stron). Nosek kota malujemy na czarno, od spodu podklejając wąsy.
Gdy farby przeschną, do rolki doklejamy ogon, głowę, a na głowie oczy i nos z wąsami, Kot gotowy!

Dobre rady:
- Pozwólcie dzieciom na samodzielny dobór kolorów, kot może przecież być także fioletowy czy zielony.
- Pokażcie maluszkom, jak prawidłowo trzymać pędzelek.  
- Zachęcajcie do posprzątania po sobie - np. wytarcia ze stołu resztek farby.

Czekam, aż do domu wróci Córka. Na pewno stworzy własnego kota, żeby ten pierwszy miał towarzystwo.

środa, 11 stycznia 2017

Miasto po naszemu

Kartonowe pudełka rozbudzają dziecięcą wyobraźnię. Można w nich schować tyle skarbów, można pomalować, okleić, powycinać okienka, zrobić garaż albo domek dla lalek. U nas w przedpokoju stało dziwne pudełko, duże i płaskie, takie "brzydkie kaczątko" wśród kartonowych opakowań. Ale nie pozwoliliśmy się mu zmarnować i nadaliśmy mu całkiem nowe znaczenie. Witajcie w naszym świecie!
Dosłownie. Bo nasze kartonowe brzydkie kaczątko przeobraziło się w wymyślone miasto.

Zaczęliśmy od narysowania ulic, które stały się szkieletem naszego miasteczka.
Zaczęliśmy od ulic
 Potem w ruch poszły nożyczki, kolorowe gazety, foldery, a nawet "zużyte" już książeczki z zagadkami dla dzieci. Powycinaliśmy zdjęcia budynków, fabryk, placów zabaw, szpitala, kościoła, obrazki z dziećmi i pana z kosiarką. Ponieważ korzystaliśmy z lokalnej prasy, nasze miasto ewidentnie zaliczyć należy do Zagłębia Dąbrowskiego ;)

Jezioro "Pogoria"

Samochody pojawiły się nagle i w dużej ilości
Podczas gdy nasz młodszy syn pracowicie (z pomocą taty) naklejał na ulicach samochody, córka naklejała budynki i budowle. Potem przyszedł czas na dorysowywanie i kolorowanie szczegółów - przejść dla pieszych, ścieżek w parku, drzew i krzewów, jeziora z plażą... A wiecie, co musi być obok placu zabaw? Ogrodzenie! W mieście nie może też zabraknąć straży pożarnej (dla dwuletniego chłopca to rzecz oczywista) ani parkingu (to było pierwsze, co córka rozrysowała). Dzieci naprawdę potrafią nas zaskoczyć swoim zmysłem obserwacji i hierarchią  użyteczności obiektów.

Fragmenty naszego miasta

I jeszcze ogrodzenie wokół placu zabaw...

Tworzenie "miasta po naszemu" zajęło nam w sumie kilka godzin. Co jakiś czas córka wpadała na kolejny pomysł, wykańczając pracę, a synek bawił się resorakami, jeżdżąc po okolicy.
Przy okazji mieliśmy okazję porozmawiać o tym, co w mieście jest potrzebne, gdzie powinny być place zabaw, a gdzie fabryki, jak rozmieścić przejścia dla pieszych, by łatwo było się dostać do wszystkich obiektów.

Miasto żyje własnym życiem

Nasze miasto nie jest idealne. Nie ma tam nawet szkoły i przedszkola (w gazetach nie było, a dzieciom jakoś do głowy nie wpadło, żeby narysować). Ale nie ma też dziur w drogach ani smogu. Najważniejsze, że zabawa zaangażowała całą rodzinę (choć nie zawsze wszyscy byli zgodni co do planu architektonicznego i ilości samochodów w mieście ;) ).

Podsumowując:
Do wykonania własnego miasta potrzebować będziecie:
- dużego arkusza sztywnego papieru/kartonu;
- kolorowych gazet, folderów;
- kleju, nożyczek, kredek i pisaków.
I całego mnóstwa pomysłów.
Dzieci ćwiczą umiejętności manualne, uczą się planowania, organizowania przestrzeni, rozwijają wyobraźnię.
Polecamy na długie zimowe wieczory.

wtorek, 3 stycznia 2017

Zimowe ozdoby

W końcu sypnęło śniegiem, a więc czas na zimowe ozdoby. Korzystając z czasu, jaki mieliśmy dla siebie w Nowy Rok, stworzyłyśmy z Córką takie oto zawieszki, które teraz ozdabiają lampy w dziecięcych pokojach:

zimowe prace plastyczne dla dzieci
Zimowe zawieszki wykonane przez 6-latkę i jej mamę :)


Młody dmucha w kierunku zawieszek, ciesząc się, że tańczą, a Córka już wymyśla nowe ozdoby.

Wykonanie zawieszek nie jest skomplikowane, choć wymaga skupienia i dokładności. Pomoc rodziców na pewno przyda się 5 czy 6 latkom. Starsze dzieci mogą wykonywać zawieszki samodzielnie.

Do wykonania bałwanka potrzebne będą:
- kawałek grubej nici lub kordonka (około 1 m),
- wycięte z białego papieru 3 komplety kół, czyli dwa małe (np. 2,5 cm średnicy), dwa średnie (3,5 cm) i dwa największe (5 cm).
- wycięte z kolorowego papieru dwie czapeczki (kapelusz, garnek lub inny kształt),
- pasek papieru (ok. 7mm x7 cm) na bałwankowy szalik,
- klej,
- nożyczki,
- pisaki.

Instrukcja:
Zaczynamy od wycięcia wszystkich części z papieru. Następnie bierzemy po jednym kole z każdego rozmiaru, pokrywamy klejem (najlepiej po obwodzie i trochę na środku) i układamy je klejem do góry na blacie stołu w odstępach kilkumilimetrowych - od największej do najmniejszej. Na rozłożonych kołach układamy nitkę, tak aby przechodziła przez wszystkie śniegowe kule - nitka musi być rozprostowana, lekko naprężona. Następnie przyklejamy czekające dotychczas koła do tego, co
już mamy na stole. Najważniejsza część bałwanka jest już gotowa!
Teraz przyszła kolej na dekorowanie zawieszki. Z przodu i tyłu nitki przyklejamy bałwankowej głowie czapeczkę, szalik zakręcamy wokół nitki i przyklejamy do środkowej kuli, rysujemy guziki, nos, oczy, buzię. I tak powstaje nam bałwankowa zawieszka.
Oczywiście śniegowego dżentelmena można również przyozdobić wyciętą z papieru miotłą lub guzikami-cekinami. Wasze dzieci na pewno będą miały wiele pomysłów.



zimowe prace plastyczne dla dzieci
Projekt aniołka-zawieszki
Wykonanie aniołka zajmie Wam odrobinę więcej czasu. U nas najpierw powstał projekt.
Projekty są bardzo pomocne. Pomagają dziecku zobaczyć, jakiego efektu końcowego może się spodziewać, można zaplanować kolorystykę pracy, wytłumaczyć, co będzie potrzebne do wykonania ozdoby.
Po obejrzeniu projektu Córka od razu wypaliła z kilkoma pomysłami, które nie tylko mnie zaskoczyły, ale okazały się całkiem trafne.

Do wykonania zawieszki-aniołka potrzebować będziecie:
- około metra grubej nitki lub kordonka,
- klej,
- nożyczki,
- pisaki.
Musicie także wyciąć z kolorowego papieru:
- 2 identyczne sukienki aniołka,
- 4 identyczne buciki aniołka,
- 2 identyczne falbanki (zakończenie sukienki)
- 1 serce (skrzydła anioła),
- niewielkie koło koloru beżowego (głowa aniołka),
- fryzurę/włosy anioła,
- żółtą/złotą obręcz (aureola).

Porady:
Identyczne kształty wycinanych elementów uzyskacie poprzez wycinanie kształtu ze złożonej na pół kartki papieru. Proste, prawda?

Córka zdecydowała, że włosy anioła wykona z bibuły, którą dodatkowo ponacina. Natomiast aureola powstała ze znalezionej na dnie pudełka "ze skarbami" białej gąbki, która w przekroju jest owalna (nie wiem, skąd taka gąbka wzięła się w naszym pudełku na prace plastyczne... ale w końcu się przydała! :)).

zimowe prace plastyczne dla dzieci
Tak powstają anielskie włosy


zimowe prace plastyczne dla dzieci
Niektóre z elementów aniołka

Idea wykonania aniołka-zawieszki jest analogiczna jak w przypadku bałwanka: pomiędzy pasujące do siebie części musimy wkleić nitkę, która połączy wszystkie elementy, zapewniając im jednocześnie ruchomość. W przypadku aniołka potrzebujemy odciąć dwa krótsze kawałki nitki, które będą aniołkowymi nóżkami.

zimowe prace plastyczne dla dzieci
Sposób ułożenia nitek w zawieszce

Wykonanie:
Do sukienki aniołka przyklejami w odpowiednich miejscach nitki (patrz rysunek powyżej), z przodu i tyłu sukienki doklejamy falbankę, na krótkiej nitkowej szyi przyklejamy głowę aniołka (z drugiej strony doklejamy włosy), papierową obrączkę lub inną aureolę możemy przykleić do nitki lub bezpośrednio do głowy aniołka.
Skrzydła (serce) przyklejamy w całości do pleców aniołka. Do każdej nogi aniołka przyklejamy po dwa buty (po każdej stronie nitki). Nie zapomnijcie o dorysowaniu aniołkowi oczu, nosa, buzi.
Aniołek-zawieszka jest gotowy!

Takiego aniołka można oczywiście jeszcze ozdobić - dorysować wzorki na sukience lub nakleić błyszczące cekiny, posypać brokatem, buty można zrobić z kolorowych koralików itd. Zapytajcie Wasze dzieci o ich pomysły - będziecie zaskoczeni :) Sami też możecie puścić wodze fantazji. To naprawdę świetna zabawa.

A oto efekty naszej pracy:

zimowe prace plastyczne dla dzieci
Nasze zawieszki


zimowe prace plastyczne dla dzieci
Nasze zimowe ozdoby
 


Wykonując takie ozdoby rozwijacie umiejętności plastyczno-techniczne dziecka, pozwalacie mu na przetestowanie różnych technik, wyzwalacie kreatywność, wspieracie rozwój małej motoryki. Ale przede wszystkim to wspaniała zabawa, a dzieci na pewno docenią czas spędzony z rodzicem.

Powodzenia!







środa, 28 grudnia 2016

Takie sznurki

3-latka sznuruje
3-latka sznuruje
Dziś chciałam Wam zaproponować coś, co wciągnie na kilka chwil trzylatka, ale też - po lekkiej modyfikacji - będzie fajną zabawą dla dzieci sześcioletnich. Wystarczy kawałek tektury, dziurkacz, sznurówka i.. zabawka gotowa. Idea nie jest nowa i na sklepowych półkach znajdziecie kilka gotowych propozycji, ale po co czekać aż do zakupów. Poza tym dzieci lubią, gdy rodzice wyczarowują im zabawkę "z niczego". A przygotowanie tej nie zajmie Wam więcej niż 10 minut.

Do sznurowanki potrzebne Wam będą:
- sznurówka (dowolnej długości i koloru);
- kawałek kartonu, tektury, grubszej kartki (ja regularnie wykorzystuję ostatnią stronę z bloku rysunkowego albo kartoniki z opakowań po rajstopach);
- dziurkacz;
- w wersji "de lux": pisak.


3-latka sznuruje
3-latka sznuruje
Kartonik przycinamy tak, aby miał kształt dość szerokiej zakładki (np. 15 x 7 cm). Dziurkaczem robimy w nim dziurki, które dla ozdoby obrysowujemy pisakiem, a potem pokazujemy dziecku, że sznurówkę należy przez te dziurki przewlekać. I już :) Młodsze dzieci zapewne będą wykorzystywać dziurki w dowolnej i przypadkowej kolejności. Starsze dzieci możemy poprosić o wykonanie określonego wzoru.

Taka zabawa uczy koncentracji, cierpliwości, wspiera rozwój małej motoryki i koordynacji ręka-oko. Jest też całkiem skutecznym wstępem do nauki szycia :) Ale robótki ręczne dla dzieci to już temat na zupełnie innego posta...

czwartek, 1 grudnia 2016

Niezastąpione klocki

Klocki to jedyna zabawka, której u nas nigdy nie chowa się do szafy. Duże pudło z Lego Duplo zawsze stoi na podłodze w pokoju dziennym, czyli tam, gdzie wszyscy spędzamy najwięcej czasu. I nie ma dnia, by choć na chwilę nie przyciągnęły dzieciaków.
Z takimi klockami radzą sobie już dzieci w wieku 16-18 miesięcy. Oczywiście na początku z pomocą dorosłych. Za to górnego limitu wieku chyba nie ma. Prawie 7-letnia córka wciąż lubi się nimi bawić, choć czasem sięga także po inne zestawy klocków - z drobniejszymi częściami i szczegółową instrukcją.

Klocki: dlaczego warto?
Zabawa klockami to doskonałe ćwiczenie wspomagające rozwój małej motoryki, uczy koordynacji ręka-oko, rozwija kreatywność. To także ważna lekcja logiki.


Dzieci na różnym etapie rozwoju lubią się bawić różnymi rodzajami klocków i w różny sposób.
Jeśli Wasze dziecko okazuje znudzenie klockami, spróbujcie innej formy.

Oto możliwe propozycje zabaw:
- budowle tematyczne: możemy budować domek dla ludzików lub zwierzątek, pociąg, garaż, tunel, las itd.; czasem dzieci mają własne wyobrażenie na temat tego, jak dana budowla ma wyglądać, i choć nie zawsze tunel według dziecka przypomina tunel "właściwy", nie musimy tej budowli na siłę zmieniać;

- totalny free-style: ten etap dziecko przechodzi zwykle na początku przygody z klockami, kiedy uczy się, jak klocki w ogóle układać i dopasowywać (u nas Młody układał klocki obok siebie na płytce bazowej lub budował gigantyczne wieże);

 - zgodnie z instrukcją: zarówno zestawy z większymi elementami, jak i te z mniejszymi częściami posiadają instrukcje (lub chociaż rysunek na pudełku). Chęć złożenia zestawu zgodnie z instrukcją pojawia się często około 5-6 roku życia. Na początku korzystanie z instrukcji może być dla dziecka dość trudne i wymagać zaangażowania rodzica, jednak po jakimś czasie kilkudziesięciostronnicowa instrukcja będzie niczym bułka z masłem.

O innych zabawach z klockami i różnych rodzajach klocków napiszę oddzielnego posta. A tymczasem - jeśli klocki Waszych dzieci zamknięte są w szafie, koniecznie po nie sięgnijcie. Nie pożałujecie.