Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla malucha i starszaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla malucha i starszaka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 września 2017

Bystre oczko

"Bystre oczko" było naszą ulubioną grą, gdy córka miała 4-5 lat. Było jedną z tych nielicznych gier, przy których dorosły się nie nudzi, ale też nie musi specjalnie "oszukiwać", by za każdym razem nie wygrać. Bo tutaj szanse ma każdy. Liczy się spostrzegawczość i refleks. 

I choć zasady są niezmienne, to każda rozgrywka jest inna, a zawartość pudełka pozwala na kilka różnych opcji (niektóre zostały zasugerowane przez producenta, inne wymyśliliśmy sami).

Do gry wróciłam z dwóch powodów - syn (3 lata) już do niej dorósł, więc wzbogacamy katalog gier, ale ta zabawa pomaga też córce, u której leczymy tzw. leniwe oko. Ponadto, tak jak wspomniałam, zawartość pudełka można wykorzystać na tak wiele sposobów!

Gra dla dzieci "Bystre Oczko "
Bystre oczko - obrazki
W naszej wersji "Bystrego oczka" (gra polskiego producenta, firmy Adamigo, koszt 35-40 zł; i to nie jest artykuł sponsorowany - naprawdę lubimy i polecamy tę grę) znajduje się ponad dwieście kartoników. Na każdym kartoniku znajduje się rysunek - np. żyrafa, ogórek, telefon, delfin, żaba, kubek, ul, kot, choinka, itd. Z drugiej strony jest nazwa tegoż rysunku. W pudełku znajdziemy też 4 plansze, które złożone w jedną całość umożliwiają grę w klasyczne "bystre oczko", lub - jeśli każdemu graczowi rozdamy jedną planszę - pozwalają na grę w bingo.
Bingo akurat u nas nigdy nie chwyciło. Obrazków w pudełku jest dużo, a na planszach do bingo jest ich zdecydowanie mniej, w związku z czym losowanie dziesiątego obrazka, którego nikt nie ma na planszy, jest po prostu nudne. Ale uwaga! To jedyny zarzut, jaki mam do tej gry.
Bo klasyczne bystre oczko jest super, no i te dodatkowe możliwości gry (ale o nich za chwilę).
Gra dla dzieci Bystre Oczko
Plansze "Bystrego oczka"




Klasyczne bystre oczko

polega na znalezieniu na połączonych 4 planszach, na których narysowano w przypadkowej kolejności wszystkie obrazki występujące w grze, tego jedynego obrazka, który właśnie wylosowaliśmy z pudełka. Czyli: losujemy obrazek, kładziemy na środku połączonych plansz i szukamy - kto pierwszy znajdzie identyczny obrazek. Zadanie wcale nie jest łatwe! Czasem znajduje się go niemal od razu, czasem trwa to pół minuty. Kto znajdzie obrazek - zabiera kartonik do siebie i losuje kolejny.Wygrywa ten, kto zbierze najwięcej kartoników (możemy się umówić, że gramy tylko 10 min albo że losujemy maksymalnie 20 kartoników).

Zasady są tak proste, że załapie je już być może nawet 2-latek. U dzieci 2-3-4 letnich ta gra nie tylko ćwiczy spostrzegawczość, ale także wzbogaca słownictwo oraz uświadamia istnienie różnic i podobieństw (jeden ogórek to nie to samo, co trzy ogórki). Przejrzyste zasady, oparte jedynie na spostrzegawczości, sprzyjają równym szansom w grze. Co prawda dorosły zapewne zawsze będzie wygrywał z 3-latkiem, ale z 7-latkiem- już niekoniecznie.

No a co z tymi innymi zastosowaniami?


1. Rodzic wyszukuje obrazki z owocami, warzywami i innymi produktami do jedzenia. Zadaniem dziecka jest posegregować te obrazki: lubię i nie lubię (przy okazji można dziecku pokazać, jak wiele /lub niewiele/ rzeczy lubi jeść).

2. Rodzic wyszukuje obrazki z trzech kategorii, np. pojazdy, owoce, zwierzęta. Miesza obrazki, a potem prosi dziecko o przyporządkowanie obrazków do odpowiedniej grupy.
Starsze dzieci warto zapytać, np. co pływa (statek, żaglówka, ale też łabędź i kaczka), lata (ptak, ważka, samolot, latawiec) lub koli (oset, róża, jeż, igła).
Zabawa ta uczy dzieci mentalnego łączenia elementów w grupy, zespoły, wyszukiwania cech wspólnych i podobnych.

Gra dla dzieci Bystre oczko
"Czarna owca" odnaleziona. Można ją wymienić, na coś, co pasuje.
3. Mając wyszukane obrazki z danej grupy wybieramy np. 4 pojazdy i 1 owoc. Kładziemy obrazki przed dzieckiem i pytamy: Co tu nie pasuje? Zadaniem dziecka jest wskazanie obrazka-intruza. Dziecko może też wymienić intruza na pasujący obrazek, który musi znaleźć w pudełku.

4. Starsze dziecko może wyszukiwać obrazki, w których nazwie znajduje się określona litera, lub które mają określoną liczbę sylab (np. znajdź 5 obrazków, których nazwy są dwusylabowe).


Wasze dzieciaki na pewno znajdą także własne metody wykorzystania obrazków z gry "Bystre oczko". To co, jesteście ciekawi, kto u Was jest najbardziej spostrzegawczy?





czwartek, 8 czerwca 2017

Kolorowe bingo

Ta zabawa angażuje dzieci już na etapie przygotowania. Przyciągnie uwagę 2-3 latka, ale także dziecka chodzącego już do szkoły. A może nawet pomoże w nauce języka obcego. Za to na pewno uatrakcyjni letnie spacery. Niektórzy lubią mieć konkretny cel.

Dzieci zwykle chętnie wychodzą na podwórko. Ale czasami każdego dopada nuda. Kolorowe bingo jest wtedy jak znalazł.

Zacznijcie od przygotowania planszy. Dzieci chętnie w tym pomogą. Wystarczy kartka papieru oraz kolorowe kredki lub pisaki. Na sztywnej kartce papieru narysujcie kilka-kilkanaście pól i pokolorujcie je na różne odcienie żółtego, czerwonego, niebieskiego, zielonego.
Jeśli masz dwoje lub więcej dzieci, każdy może otrzymać swoją planszę.

Kolorowe bingo - zabierz na kolejny spacer i zobacz, jak wciągnie Twoje dziecko.
Plansza do kolorowego bingo
Tak przygotowane kartki warto umieścić w przeźroczystych "koszulkach", dzięki czemu będziecie mogli użyć ich wiele razy.

Wyjdźcie z planszami na podwórko lub spacer.
Co dalej?
To zależy: od wieku dzieci, ich zainteresowań, potrzeb. Oto kilka propozycji zabaw z kolorowym bingo:

1. Zadaniem dzieci jest wyszukiwanie kwiatów/roślin, a następnie wskazywanie na planszy, jakiego są koloru (lub który kolor jest kwiatu najbliższy).

Zabawa na podwórku - Kolorowe bingo - zabierz na kolejny spacer i zobacz, jak wciągnie Twoje dziecko.
Żółty rzepak
Proste, ale zachęca dzieci do poszukiwania roślin, porównywania kolorów, odcieni, a dwu-trzylatkowi pomoże w nauce kolorów (warto przypominać i wymawiać ich nazwy, np. "Tak, ten kwiatek jest żółty").

2. Przy okazji możecie dzieci uczyć, jak nazywają się odnalezione kwiaty: mlecze (mniszek lekarski), kaczeńce, niezapominajki, maki, chabry, koniczyna, pelargonie... Jeśli nie znacie nazwy kwiatu lub rośliny, możecie ją sfotografować (lub zerwać; możecie nawet zrobić piękny bukiet z polnych kwiatów), a potem sprawdzić w leksykonie. To będzie ciekawa kontynuacja zabawy.

2. Lubicie wyzwania? Zaznaczajcie te kolory, które już w przyrodzie odnaleźliście. Ciekawe, czy uda się Wam odnaleźć rośliny we wszystkich kolorach, które są na planszy. Kto odnajdzie wszystkie kolory i odcienie, może wykrzyknąć BINGO (albo dostać lody ;) ).

3. Uczycie się języka obcego? Odnalezione kwiaty opisujcie po angielsku, niemiecku lub francusku - możecie używać nazw kolorów, kwiatów oraz innych określeń ("Yes, it's yellow!", "This big rose is red").

4. Przygotowane plansze możecie wykorzystać w wielu sytuacjach, aby zabić czas - w podróży czy podczas zakupów. Wystarczy, że zamiast kwiatów wypatrywać będziecie samochodów, ubrań, domów, itd.



Ta zabawa:
- wspiera proces nauki kolorów, odróżniania ich i nazywania;
- angażuje zmysł wzroku;
- koncentruje uwagę dziecka, ćwiczy spostrzegawczość;
- zwraca uwagę na bogactwo przyrody, jej piękno oraz różnorodność otaczającego nas świata.

wtorek, 30 maja 2017

Grafomotoryka dla malucha - 5 zabaw ćwiczących rączkę

Rodzice dzieci w wieku przedszkolnym często martwią się, czy ich dziecko odpowiednio wyćwiczy rączkę, aby w zerówce i szkole poradzić sobie z pisaniem. Ważnym ćwiczeniem są kolorowanki i rodzice tych dzieci, które chętnie sięgają po kredki i książeczki, mają mniej powodów do niepokoju. A jak ćwiczyć rączkę u dzieci, których kolorowanki nie wciągają?


Sama zadawałam sobie to pytanie, bo moja córka chyba nigdy nie lubiła kolorować. Dziś, gdy ma 7 lat, świetnie radzi sobie z pisaniem, tworzy też wspaniałe prace plastyczne. Ale zdecydowana większość kolorowanek do dziś stoi nietknięta na półce z książkami.
Książeczki te "odziedziczył" jej młodszy brat, który w wieku niespełna 3 lat też nie przejawia zamiłowania do kredek. Może to u nas rodzinne ;)

Ćwiczenia grafomotoryczne dla dzieci

Wszystkim maluchom - niezależnie od ich sympatii i antypatii kolorowankowych - polecam zabawy, które ćwiczą precyzję ruchów ręki:


ODRYSOWYWANIE KSZTAŁTÓW
W tej zabawie możemy wykorzystać różnego rodzaju szablony, ale także klocki, przedmioty codziennego użytku, a nawet własne dłonie. Kształty można odrysowywać, wypełniać kolorami (z odrysowanej dłoni możemy stworzyć kolorową rękawiczkę), dorysowywać detale.

KALKOWANIE NA CZYSTO
ćwiczenia grafomotoryczne dla dzieci
Kalkowanie na czysto - ćwiczenia grafomotoryczne dla dzieci

Tutaj możecie wykorzystać kolorowanki, choć nieco inaczej. Wystarczy kartkę z kolorowanki (lub inny prosty rysunek przygotowany przez rodzica) przykryć czystą kartką papieru, a następnie poprosić dziecko, aby przerysowało prześwitujący wzór. Radość z samodzielnie przygotowanej pracy jest naprawdę duża.

LABIRYTNY
Mogą być te wydrukowane w książeczkach dla dzieci, mogą być takie narysowane przez rodziców (naprawdę, nie trzeba mieć talentu Jana Matejki...; mnie często zdarzało się rysować zajączka który szuka marchewki albo pszczółki, która musi dolecieć do kwiatka).
Z prostymi labiryntami poradzą sobie już dzieci 2,5-letnie, te bardziej zaawansowane zaciekawią starszaka, a nawet szkolniaka.
Pamiętajcie, że zbyt proste zagadki znudzą malucha, a zbyt trudne - zniechęcą. Trzeba więc uważnie obserwować dziecko i trafiać z zagadkami tuż nad poprzeczką, tak aby dziecko czuło radość z pokonania trudności, mając jednocześnie realną szansę na znalezienie rozwiązania.

POŁĄCZ KROPKI
Na kartce wystarczy narysować kilka kropek i poprosić, aby rysując linie połączyło kropki. U młodszego - kolejność kropek może być dowolna (wyjdą ciekawe wzory), u starszego dziecka można pobawić się w łączenie kropek oznaczonych cyframi.

GDZIE SIĘ DA
ćwiczenia grafomotoryczne dla dzieci
Rysowanie po dużym kartonie - ćwiczenie grafomotoryczne

Kartkę papieru warto czasami zastąpić tablicą do pisania (tradycyjną, z kredą lub suchościeralną z pisakami), możemy też wspólnie z dzieckiem przygotować dom/garaż/pałac z dużego kartonowego pudełka (budowlę należy oczywiście odpowiednio udekorować), ozdobić koszulkę specjalnymi pisakami lub porysować kredą po asfalcie.



Warto pamiętać:
- od małego zachęcajmy dziecko do prawidłowego trzymania kredki lub pisaków;
- dziecko zużyje kilogramy papieru, zanim skończy proces edukacji; zużyje też mnóstwo kredek, pisaków, żelopisów. Jeśli chcemy zachęcić dziecko do pracy, warto czasem kupić nowe, atrakcyjne przybory (choć niekoniecznie te najdroższe);
- dzieci lubią, gdy w zabawę angażują się rodzice - sami wymyślają im zagadki, nagradzają osiągnięcia dzieci, zachwycają się wykonanymi pracami i wieszają je w widocznych miejscach (na lodówce, nad łóżkiem, nad biurkiem w pracy).

Ćwiczenia grafomotoryczne to naprawdę fajna zabawa.

wtorek, 16 maja 2017

Rozbiegane zagadki

Książeczkowe zagadki to bardzo cenna pomoc dydaktyczna. Łączenie obrazków w pary, dopasowywanie cieni, szukanie różnic między rysunkami - to wszystko można jednak robić także w ruchu. Zobaczcie, jak spostrzegawczość i logiczne myślenie ćwiczyć u małego wiercipięty. 

zagadki dla najmłodszych - łączenie w pary
zagadki dla 2 latków
Umiejętność spokojnej pracy i skupienia uwagi jest bardzo cenna. Dzieci uczą się jej nieustannie, wydłużając stopniowo czas koncentracji uwagi na danym zadaniu. Jednak konieczność siedzenia przy stoliku bywa dla niektórych 2-3 latków przeszkodą, która skutecznie zniechęca dzieci do rozwiązywania zadań w książeczkach. Dlatego warto niektórym ćwiczeniom nadać nieco dynamiki, dostosowując je do temperamentu dziecka. Jak? Na przykład tak:

Przygotuj 5-6 par jednakowych rysunków. Ja dla Młodego narysowałam rakiety (na tyle starczyło mi talentu plastycznego, a wiedziałam, że rakiety go zainteresują; Ty możesz narysować kwiatki, misie, drzewa lub twarze).

Wskazówka: Poszczególne pary rysunków powinny być do siebie trochę podobne, tak aby zadanie nie było zbyt łatwe.


zagadki dla 2 latkówJeden zestaw rysunków rozłóż na podłodze. Drugi zestaw weź do ręki i stań na końcu pokoju. Poproś dziecko, by wzięło od ciebie jeden rysunek (może go losować, jak z talii kart), a następnie, by z drugiego końca pokoju przyniosło pasujący obrazek.

Wskazówka: Mniejsze dziecko może rysunek zabrać ze sobą, aby łatwiej było mu odszukać odpowiednią parę.

Starszakowi możesz utrudnić zadanie i zachęcić, aby rysunek dobrze obejrzał, a identyczny odnalazł korzystając tylko i wyłącznie z własnej pamięci (jeśli nie jest pewien szczegółu, musi wrócić do "bazy" i raz jeszcze obejrzeć obrazek).

Pamiętaj, aby nagrodzić malucha za dobrze wykonane zadanie. Wesołe okrzyki i gratulacje stanowią zachętę do podejmowania kolejnych wyzwań.

Zanim dziecko skompletuje wszystkie pary, przebiegnie się po pokoju kilka-kilkanaście razy, zużywając nadmiar energii, przy okazji ćwicząc umiejętność koncentracji uwagi, spostrzegawczość, logiczne myślenie.

Wskazówka: Jak w łatwy sposób narysować identyczne obrazki?
Narysuj obrazek, a następnie przykryj go czystą kartką papieru i odrysuj :) (My wykorzystaliśmy notatnik).

poniedziałek, 1 maja 2017

Memory dźwiękowe - zrób to sam!

dźwiękowe memory z jajka niespodzianki
Dźwiękowe memory w użyciu

Co zrobić z pustym pojemniczkiem po jajku niespodziance? Schować, zebrać kilka i stworzyć dźwiękowe memory dla malucha. Grzechoczące jaja to świetna gimnastyka dla uszu młodszych i starszych dzieci. Czy spośród kilku par jajek łatwo odnaleźć pasujące do siebie dźwięki? Spróbujcie sami!


Ponieważ lubię kreatywne zabawy, nigdy nie wyrzucam pustych opakowań po jajkach-niespodziankach. Czasami służą mi one do prac plastycznych, innym razem są świetnym pojemnikiem do przechowywania cekinów lub koralików. Tym razem stworzyłam dla dzieci dźwiękowe memory. Sposób wykonania - banalnie prosty.

Dźwiękowe memory wersja DIY


Zgromadź 10-12 pustych opakowań po kinder-niespodziance. Następnie zajrzyj do kuchennej szafki i wydobądź sypkie produkty - np. cukier, ryż, drobny makaron, fasolę, chrupki do mleka, groch, itd.
Jajka podziel na pary i do każdego z dwóch jajek wsyp taką samą ilość danego produktu - np. po łyżeczce cukru lub po 3 fasolki, łyżce kaszy lub 4 makaronowe muszelki. Pojemniki zamknij. I gotowe!

dźwiękowe memory dla malucha DIY
Zawartość dźwiękowego memory
Warto sprawdzić, czy dźwięki wszystkich par różnią się od siebie, może się bowiem okazać, że łyżeczka cukru i łyżka kaszy brzmią bardzo podobnie i trudno jest odróżnić dźwięki. Wtedy warto dosypać trochę jednego produktu - dźwięk na pewno się zmieni i będzie go łatwiej odróżnić.

W grę możemy grać jak w klasyczne memory (odsłuchując po dwa wybrane jaja i odkładając je na miejsce) lub rozrzucić luźno po podłodze i szukać pasujących do siebie dźwięków.
Malucha może zainteresować zawartość jaj - warto wtedy mieć go na oku (1. żeby nic nie wsadził do buzi, 2. żeby odkurzyć cukier z podłogi ;) ).

Udanego grzechotania!


wtorek, 24 stycznia 2017

Pan Kot

kot z rolki po papierze
Pan Kot z rolki po papierze
Siedzimy w domu. Młody ma zapalenie spojówek, więc został wykluczony z grona żłobkowiczów do czasu, aż pozbędzie się przypadłości. Krople i maści do oczu to nie jest to, co lubimy najbardziej. Ale czas umilił nam Pan Kot, którego stworzyliśmy wspólnie, zainspirowani zdjęciem na www.facebook.com/OtoKoto.dladzieci/.

Jak zrobić kota z rolki po papierze?


Do wykonania Pana Kota potrzebne będą:
- rolka po papierze toaletowym,
- kawałek tekturki lub sztywnego papieru (może być okładka z bloku rysunkowego),
- nożyczki, klej
- farby, pędzelek
- kawałek zwykłego papier, czarny pisak.

Młodsze dzieci nie mają szans, aby kota zrobić samodzielnie, ale i tak będą miały frajdę z malowania farbami, pokazywania, gdzie kot powinien mieć ogon, oczy, nos, itd.
Starsze dzieci - 6-7 latki - mogą potrzebować pomocy przy wykonaniu kociego tułowia - wycinanie w rolce po papierze toaletowym nie należy do najłatwiejszych (dobrze sprawdzają się małe nożyczki).

Jak zrobić Pana Kota?
Najpierw z rolki wycinamy dwa półkola, ale także kształt głowy, kociego ogona, mały owalny nosek oraz 3 dłuższe paseczki, cieniutkie na milimetr (kocie wąsy).

Rolkę malujemy farbami. Malujemy także głowę kota i ogon (najlepiej z obu stron). Nosek kota malujemy na czarno, od spodu podklejając wąsy.
Gdy farby przeschną, do rolki doklejamy ogon, głowę, a na głowie oczy i nos z wąsami, Kot gotowy!

Dobre rady:
- Pozwólcie dzieciom na samodzielny dobór kolorów, kot może przecież być także fioletowy czy zielony.
- Pokażcie maluszkom, jak prawidłowo trzymać pędzelek.  
- Zachęcajcie do posprzątania po sobie - np. wytarcia ze stołu resztek farby.

Czekam, aż do domu wróci Córka. Na pewno stworzy własnego kota, żeby ten pierwszy miał towarzystwo.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Na ulicy Czereśniowej

Chciałam Wam dziś zaprezentować książkę, którą moje dzieci, niezależnie od wieku, uwielbiają.
"Wiosna na ulicy Czereśniowej" to jedna z czterech książek w serii, wydanych przez Wydawnictwo Dwie Siostry. W tym cyklu znajdziemy także Lato, Jesień i Zimę.

Niezależnie od pory roku, książki utrzymane są w tym samym stylu, a ich czytanie polega na... oglądaniu obrazków, szukaniu ulubionych bohaterów, odnajdywaniem fabuły, opowiadaniu, nazywaniu przedmiotów i postaci znajdujących się na obrazkach. Można powiedzieć, że książeczki w obrazkach ukazują życie małego miasteczka: ktoś idzie na zakupy, ktoś odbiera z dworca przyjaciółkę, ktoś goni za piłką, która wybija szybę w księgarni, itd. Niektóre historie ciągną się od pierwszej do ostatniej strony i trzeba odrobiny zmysłu detektywistycznego, by odnaleźć wszystkie wątki. Ta książeczka naprawdę wciąga! A każdy czytelnik ma swoją ulubioną historię i bohaterów :)

Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji

Niewątpliwą zaletą tych książeczek, w porównaniu z innymi obrazkowymi seriami, jest czytelność rysunków (wyraźna kreska), realistyczność ilustracji, nieprzytłaczająca ilość szczegółów, humor i niebanalność sytuacji oraz różnorodność tematów. W każdej książeczce znajdą się i zwierzęta, i pojazdy, jakaś budowa, dworzec, sklep, bawiące się dzieci, przygody dorosłych, itd. Przy oglądaniu tych ilustracji dzieci nie tylko mają okazję poszerzyć zasób słów, ale także ćwiczą koncentrację, spostrzegawczość. Duże, grube, kartonowe i wytrzymałe strony ułatwiają oglądanie książeczki młodszym dzieciom i pozwalają zachować książeczkę na późniejsze lata lub dla młodszego rodzeństwa.

Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji
Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji


Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji
Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji


Z całą pewnością książki "z ulicy Czereśniowej" można polecić zarówno dziecku w wieku 1,5-2,5 lat (nauka pierwszych słów, oglądanie obrazków), 3-4 latkowi (odnajdywanie poszczególnych wątków, śledzenie losów ulubionych bohaterów), ale także 6-7 latkowi (śledzenie wątków i powiązań między nimi, nazwy trudniejszych rzeczy, zjawisk, zabawy na spostrzegawczość - np. czy potrafisz na tej stronie znaleźć 5 zwierząt? Albo "Gdzie jest balon?").

Książki dostępne są w sklepach stacjonarnych i internetowych w cenie od ok. 25 do 35 zł.

Nasza "Wiosna na ulicy Czereśniowej" przejechała z nami już wiele kilometrów, jest nieodłącznym towarzyszem naszych weekendowych i wakacyjnych wyjazdów. A dzieci ciągle się sprzeczają, kto ma ją pierwszą oglądać. Dobrze, że czasem jednak dochodzą do porozumienia i "czytają" ją razem :) A że Święta już tuż tuż, to może w tym roku pod choinką Młodszy znajdzie "Zimę..."?

Wiosna na ulicy Czereśniowej - dzieci czytają


sobota, 17 września 2016

Wodne eksperymenty

Ta zabawa sprawdza się u nas o każdej porze roku i w każdych okolicznościach. Była jedną z pierwszych, jaka na dłużej zajmowała moją 3-4 letnią Córkę, a która do dziś jest przez nią lubiana (choć ma już lat 6), a na dodatek wciąga 2 letniego syna.

Zabawy z wodą dla dzieci
Zabawy z wodą - dwulatek w akcji

Czego potrzebujemy? Wody oraz miseczek, kubeczków, pojemniczków (najlepiej plastikowych, mogą być przeźroczyste lub w różnych kolorach), może też być kuchenna miarka, strzykawki różnych rozmiarów, łyżeczki, lejek, plastikowe butelki - słowem wszystko do czego i dzięki czemu można przelewać wodę. Przyda się też ścierka, bo na pewno nie obędzie się bez małych wypadków ;)

Zabawy nie trzeba nawet specjalnie moderować - dzieciaki chętnie przystępują do samodzielnego przelewania płynów; można im pokazać jak działa lejek lub strzykawka. Można też wymyślać im zadania dodatkowe - np. "Ciekawe ile łyżek wody zmieści się w tym kubeczku...".



W wodne eksperymenty z powodzeniem bawiliśmy się na kuchennej podłodze, potem na kuchennym blacie, a latem - na stole w ogrodzie. Kiedyś pokazałam Córce, że wodę można zabarwić na niebiesko dodając kilka kropel atramentu. Zabawa z kolorową wodą od nowa zyskiwała na atrakcyjności - można sprawdzić, jak zmienia się natężenie barwy w zależności od ilości dolanej wody.

Jeśli użyjecie ciepłej wody, nie musicie się martwić, że chlapanie się w wodzie dziecku zaszkodzi, a jeśli użyjecie wody przegotowanej - możecie dodatkowo dać dzieciom do zabawy słomki (rurki) - wtedy, nawet jeśli napiją się trochę (bo zamiast dmuchać bańki, wciągną wodę do buzi) - nic im się nie stanie. Choć wtedy nie radzę używać atramentu ;)
(A tak swoją drogą: sami wiecie, że zmyć atrament z rąk jest dość ciężko i trzeba się napracować, zatem zdziwi Was, że kilka kropel atramentu w wodzie najpierw zabarwia ją na niebiesko, a potem "magicznie" znika ;) )



Przy tej zabawie, przy moim minimalnym zaangażowaniu, dzieci potrafiły spędzić 30-40 minut, co jak na moje bardzo energiczne i wiecznie w ruchu dzieci jest nie lada osiągnięciem. Tzw. wodne eksperymenty (nazwę wymyśliła Córka) uczą dzieci cierpliwości, wspierają małą motorykę, ćwiczą koordynację ruchową, a przy okazji wspierają naukę potrzebnych w życiu umiejętności - takich jak samodzielne nalewanie soku z dzbanka czy przelewanie czegoś z kubka do kubka.

środa, 14 września 2016

Fasolkowe szaleństwo

Zabawa z fasolą potrafi wciągnąć na kilkanaście minut, nawet póltoraroczniaki. U mnie fasolą bawi się zarówno żłobkowy Syn, jak i 6-letnia Córka.
Oczywiście, jeśli Twoje dziecko ma skłonność do wkładania wszystkiego do buzi, musisz mieć je stale na oku - młodsze dzieci mogą się bowiem taką fasolką zakrztusić. Niemniej jednak jest ona bezpieczniejsza niż kamyki czy spinacze.


Co robimy z ziarnami fasoli (ja używam fasoli typu Jaś)? Wysypujemy na stolik lub podłogę i wrzucamy do butelki. Tylko tyle i aż tyle. Od dziecka w każdym wieku wymaga to cierpliwości, sprytu, ćwiczy małą motorykę. Maluchowi wcale nie tak łatwo wziąć ziarno fasoli w dwa palce, a potem wycelować w mały otwór butelki. Starszaki też kombinują, bo biorą w garść kilka ziaren, próbują je przesypywać.

 

Żeby uatrakcyjnić zabawę, czasami do fasoli dodaję trochę surowego makaronu (świderki). Inną odmianą jest zbieranie fasolek za pomocą łyżeczki. Jeśli masz dwoje dzieci - możecie urządzić zawody w zbieraniu fasolek, kto szybciej wrzuci do butelki swoją porcję. My czasami kończymy zabawę układając z fasolek wzorki, rysunki, szlaczki. Ziarenka lubią "uciekać", ale można je układać wzdłuż fug w glazurze podłogowej. To także ćwiczy cierpliwość i wspiera rozwój małych rączek, rozwija umiejętności manualne.


Ogromną zaletą jest to, że zabawka się nie zużywa - po zabawie wystarczy pozbierać ziarnka, wrzucić do butelki i zakręcić  - u mnie butelka z ziarnami fasoli leży sobie w kuchennej szufladzie i jest gotowa do użycia.