Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytamy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Na ulicy Czereśniowej

Chciałam Wam dziś zaprezentować książkę, którą moje dzieci, niezależnie od wieku, uwielbiają.
"Wiosna na ulicy Czereśniowej" to jedna z czterech książek w serii, wydanych przez Wydawnictwo Dwie Siostry. W tym cyklu znajdziemy także Lato, Jesień i Zimę.

Niezależnie od pory roku, książki utrzymane są w tym samym stylu, a ich czytanie polega na... oglądaniu obrazków, szukaniu ulubionych bohaterów, odnajdywaniem fabuły, opowiadaniu, nazywaniu przedmiotów i postaci znajdujących się na obrazkach. Można powiedzieć, że książeczki w obrazkach ukazują życie małego miasteczka: ktoś idzie na zakupy, ktoś odbiera z dworca przyjaciółkę, ktoś goni za piłką, która wybija szybę w księgarni, itd. Niektóre historie ciągną się od pierwszej do ostatniej strony i trzeba odrobiny zmysłu detektywistycznego, by odnaleźć wszystkie wątki. Ta książeczka naprawdę wciąga! A każdy czytelnik ma swoją ulubioną historię i bohaterów :)

Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji

Niewątpliwą zaletą tych książeczek, w porównaniu z innymi obrazkowymi seriami, jest czytelność rysunków (wyraźna kreska), realistyczność ilustracji, nieprzytłaczająca ilość szczegółów, humor i niebanalność sytuacji oraz różnorodność tematów. W każdej książeczce znajdą się i zwierzęta, i pojazdy, jakaś budowa, dworzec, sklep, bawiące się dzieci, przygody dorosłych, itd. Przy oglądaniu tych ilustracji dzieci nie tylko mają okazję poszerzyć zasób słów, ale także ćwiczą koncentrację, spostrzegawczość. Duże, grube, kartonowe i wytrzymałe strony ułatwiają oglądanie książeczki młodszym dzieciom i pozwalają zachować książeczkę na późniejsze lata lub dla młodszego rodzeństwa.

Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji
Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji


Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji
Wiosna na ulicy Czereśniowej - fragment ilustracji


Z całą pewnością książki "z ulicy Czereśniowej" można polecić zarówno dziecku w wieku 1,5-2,5 lat (nauka pierwszych słów, oglądanie obrazków), 3-4 latkowi (odnajdywanie poszczególnych wątków, śledzenie losów ulubionych bohaterów), ale także 6-7 latkowi (śledzenie wątków i powiązań między nimi, nazwy trudniejszych rzeczy, zjawisk, zabawy na spostrzegawczość - np. czy potrafisz na tej stronie znaleźć 5 zwierząt? Albo "Gdzie jest balon?").

Książki dostępne są w sklepach stacjonarnych i internetowych w cenie od ok. 25 do 35 zł.

Nasza "Wiosna na ulicy Czereśniowej" przejechała z nami już wiele kilometrów, jest nieodłącznym towarzyszem naszych weekendowych i wakacyjnych wyjazdów. A dzieci ciągle się sprzeczają, kto ma ją pierwszą oglądać. Dobrze, że czasem jednak dochodzą do porozumienia i "czytają" ją razem :) A że Święta już tuż tuż, to może w tym roku pod choinką Młodszy znajdzie "Zimę..."?

Wiosna na ulicy Czereśniowej - dzieci czytają


wtorek, 25 października 2016

Czytamy dużo, bardzo dużo

Czytanie dla nas to pomysł na każdy dzień. Czasami czytamy celowo - Młoda siedzi (leży) i słucha. Czasami czytamy "przy okazji". Nierzadko zdarza mi się czytać, gdy Młoda bierze kąpiel w wannie, czasem gdy układa klocki lub rysuje, gdy czekamy na wizytę u lekarza, gdy odpoczywamy na spacerze lub gdy zwyczajnie nie mamy pomysłu na inną zabawę. Zawsze wiedziałam, że czytanie jest ważne, że jest cenne i otwiera oczy na rzeczy, których na co dzień nie widzimy, o których nie myślimy lub o których boimy się mówić. Ale oczy na prawdziwą wartość czytania otworzyła mi dopiero książka pt. "Wychowanie przez czytanie" Ireny Koźmińskiej i Elżbiety Olszewskiej twórczyń kampanii Cała Polska Czyta Dzieciom. Po przeczytaniu książki ich autorstwa żal było mi każdego dnia, w którym Młodej nie czytałam.

Nie twierdzę, że zawsze jest łatwo. Dziecięce książeczki czasami śmiertelnie mnie nudziły (szczególnie, że dzieci lubią je czytać po sto razy), ale gdy Młoda miała 3-4 latka przeszłyśmy do książeczek bardziej ambitnych. Niewątpliwie pomocą była mi Złota Lista , która podpowiadała, co warto z maluchem przeczytać. Przegrzebywałam też różne blogi w poszukiwaniu podpowiedzi innych mam i ojców. Gdybym tylko miała więcej czasu, godzinami siedziałabym w księgarni, przegrzebując półki z książkami dla maluchów.

Pamiętam, że Młoda na początku nie bardzo lubiła czytać. Interesowały ją obrazki w książkach, a choć tekstu na stronach było ino, ino, to i tak nie nadążałam z czytaniem (bo przewracała stronice iście błyskawicznie). Stąd właśnie wzięło się czytanie "przy okazji". Młody (2 latka) też nie potrafi skupić się na tekście z książeczki, więc... mówię mu wiersze z pamięci. O biedronce i żuku, o daktylach, o Stefku Burczymucha, oraz inne, których nauczyłam się czytając Córce.

Jeśli więc i Twój maluch nie lubi, gdy mu czytasz (lub gdy po prostu nie potrafi się jeszcze skupić na dłużej niż kilka sekund), wypróbuj:
- czytanie przy okazji - podczas posiłku, kąpieli, zabawy;
- mówienie "z pamięci" - zamiast wieczornego czytania bajek;
- zmień repertuar - z opowiadań przerzuć się na wiersze (Tuwima, Brzechwy, Kerna) lub odwrotnie;
- możesz też śpiewać (może pamiętasz muzyczne wersje "Kaczki dziwaczki"; u nas sprawdzały się także świetnie szanty (bo o statkach i żeglarzach), piosenka z serialu "Czterej pancerni" oraz ... kolędy ;), tradycyjne kołysanki Młody odrzucił z zasady).